Ponad dziesięć minut później na zewnętrznym dziedzińcu pojawił się Bailey, który zdążył się już przebrać.
Spojrzał na Simone łagodniejszym wzrokiem.
– Jestem ci dłużny. W przeciwnym razie ta istota by mnie pochłonęła.
Simone siedziała bezwładnie na kamiennej ławce.
– Na szczęście ci się udało.
Uśmiechnęła się i dodała:
– Każdy, kto spróbuje cię skrzywdzić, poniesie surowe konsekwencje. Po latach p






