Twarz Yoela pozostała całkowicie nieporuszona, gdy wpatrywał się w dwoje ludzi, którzy nieustannie krzyczeli.
Jego oczy były ciemne, mrożące krew w żyłach.
– Yoel, po co tam stoisz? Pospiesz się i rozwiąż mnie!
– Yoel, to tak bardzo boli...
Obrzucając ich zimnym, wyrachowanym spojrzeniem, Yoel zlustrował każde z nich.
– Mama jest doprawdy litościwa. Po trzymaniu was związanych przez cały dzień i n






