Grupka studentów rozpierzchła się jak spłoszone ptaki, a w zaułku zapanowała cisza.
Felicia, która stała za rogiem, potarła uszy. Słyszała wszystko, co się wydarzyło, i była nieco zaskoczona, że Arnold jej pomógł.
Jednak nadal nie wierzyła, że ma wobec niej czyste intencje.
Felicia zacisnęła usta i odwróciła się, by odejść.
W małym domku na stole stały już parujące dania. Macey nalewała herbat






