Jednak w tej niebezpiecznej chwili Stephan nie porzucił Felicji. Wręcz przeciwnie, trzymał ją mocno, osłaniając własnym ciałem!
Gdy prąd rzeki niósł ich dalej, słyszała kilkakrotnie jego stłumione jęki bólu, a także odgłos ciężkich uderzeń. Nagle ją olśniło – może ten silny mężczyzna nie jest wcale tak bezduszny, jak się wydaje.
Jej spojrzenie złagodniało, wyrażając troskę. – Panie Russell, wszy






