Mając gdzie się zatrzymać, Felicja pomogła Stefanowi usiąść i zebrać więcej suchych gałęzi. W końcu góry były ich pełne.
On również nie próżnował. Chociaż nie miał zapalniczki, miał mały składany nóż. Obserwowała, jak jego smukłe, zręczne palce kilka razy uderzały ostrzem, wytwarzając iskry.
Podała mu pęczek puszystej trawy. Po kilku próbach iskry zapaliły się i zaczął rosnąć mały płomień.
Feli






