Główna sala domu Macey była wypełniona ludźmi.
Na środku stało drewniane łóżko, na którym spoczywała spokojnie Macey. Kobieta, niegdyś ciepła i troskliwa, która pocieszała Felicję, teraz leżała nieruchomo, z zamkniętymi oczami i pogodnym wyrazem twarzy.
To był obraz zmiętej stuzłotówki, podarowanej ze słowami: "Weź i zapłać za czesne. Tak pracowite dziecko jak ty nie powinno być zawiedzione."
T






