W rezydencji Russellów Johanna zacisnęła pasek wokół szyi i, wykorzystując ciężar własnego ciała, desperacko pociągnęła w przeciwnym kierunku. Wkrótce poczuła duszenie. Jej twarz zaczerwieniła się, a żyły na czole wystąpiły.
Wystarczyło, że zmniejszy nieco nacisk lub instynktownie podda się, a mogłaby zaczerpnąć świeżego powietrza i się uratować. Ale nie chciała.
Ilekroć jej determinacja słabła






