— Czy to naprawdę ma jakieś znaczenie? — Felicia westchnęła, przewracając oczami na irytujący głos Maurice’a. Ponieważ on nie mógł zobaczyć jej reakcji, uciekła się do kpin. — Jeśli masz coś do powiedzenia, wypluj to z siebie. Jeśli nie, rozłącz się.
Po drugiej stronie Maurice cicho westchnął. Zniżył głos i odezwał się tonem naznaczonym nietypową goryczą: — Naprawdę… tak bardzo mnie nienawidzisz,






