Minęła kolejna minuta, potem dwie. Odgłos spiżowego dzwonu pobrzmiewał słabo, raz bliżej, raz dalej.
Felicia spróbowała poruszyć dłońmi i stopami. Palce reagowały płynnie i nie czuła żadnego z niekontrolowanych ograniczeń, których doświadczała wcześniej.
Zaskoczona zamrugała.
Scarlet, stojąca w pobliżu, obserwowała nerwowo, gotowa znokautować Felicię, gdyby ta wykazywała jakiekolwiek oznaki utr






