Słysząc te słowa, Stephan zachował spokój i nie dał po sobie nic poznać. Niemożliwe było odgadnięcie jego emocji, przez co Stanley instynktownie wstrzymał oddech. Nie odważył się podnieść wzroku ani wydać dźwięku.
Stephan powiedział lekko: – Przyprowadźcie go.
– Tak jest, szefie.
Stephan wcześniej wspomniał, że chce osobiście przesłuchać tego człowieka. Jednakże, ponieważ jeniec wciąż pozostawa






