– Norman Benett!! – Rose pobladła z wściekłości, a jej klatka piersiowa falowała. – Czy... czy próbujesz wpędzić mnie do grobu ze wściekłości?!
Norman nie był w nastroju na kłótnie. Wziął głęboki oddech i powiedział chłodno: – Dziś w nocy śpię w biurze. Ty możesz ochłonąć w domu. Pamiętaj, żeby odwiedzić Lindę.
Zaraz potem Norman wyszedł. Bez względu na to, jak głośno Rose krzyczała i wrzeszczała,






