Od chwili, gdy Luke wszedł, wiedziałam, że coś jest nie tak. Miał ten wyraz twarzy – ten, który mówi: „Byłem w piekle i z powrotem i nie jestem pewien, czy jeszcze żyję”. Pomyślałam, że to może praca. Nieudana transakcja, jakieś korporacyjne dramaty, cokolwiek, byle nie to.
– Jaki wypadek, Luke? – pytam. Czuję, że już znam odpowiedź, ale modlę się do jakiejś wyższej siły, żeby to nie było to, co m






