Cała rezydencja spowita była upiorną ciszą, ale w sercu Marii szalała burza. Zerwała się nagle z łóżka i ruszyła prosto do pokoju Vittorii. Stojąc przed drzwiami, zawahała się przez chwilę, po czym zapukała i zaczekała. Kilka sekund później usłyszała ciche kliknięcie odsuwanego zamka i Vittoria ukazała się, otwierając drzwi.
Vittoria wpatrywała się w Marię spuchniętymi, zaczerwienionymi oczami. Ma






