Gia i Maximo siedzieli cicho w swoim pokoju, ich małe dłonie splecione pod brodami, wpatrując się w pustą przestrzeń przed sobą. Ten spokój był jedynie ciszą przed burzą.
– Gdzie oni trzymają Tatę? – wymamrotała Gia zamyślona, w jej głosie słychać było zaniepokojenie.
– Słyszałem, jak Mama rozmawiała o tym z Wujkiem Aleksandrem, ale on nic nie powiedział – wymamrotał Maximo, marszcząc brwi z frust






