Spojrzenie Cahira sprawiło, że Aristo aż podskoczył, a ja przełknęłam gęstą gulę, czując, jak na skórze pojawia mi się gęsia skórka.
– Właściwie… jak tak teraz o tym myślę, mam… mam coś do zrobienia. Do zobaczenia później! – Aristo rzucił się do biegu, uciekając od ognia, który płonął wokół jego Alfy.
– Dzień… Dzień dobry – wykrztusiłam, czując, jak pot występuje mi na czoło od żaru gniewu w jego






