– C-co takiego? – Mrugnęłam, patrząc na dziewczynę – kobietę, która z zadowolonym uśmieszkiem pocierała dłonią mój brzuch. – Jakie... Jakie dziecko? – Zepchnęłam jej dłoń z brzucha, ale położyła ją z powrotem.
– No jak to, to w piecu. – Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Jej uśmiech przygasł, gdy zobaczyła, że go nie odwzajemniam. – Och, nie wiedziałaś? – Przez sekundę wyglądała ponuro, po czym jej






