– Nie wyglądasz dobrze – to były pierwsze słowa, jakie Cahir wypowiedział, gdy wyszłam z komnat arcykapłanki.
Rozpiął pierwszy guzik koszuli, jego włosy zdradzały, że zbyt nerwowo przeczesywał je palcami, a dywan pod jego stopami nosił ślady świadczące o tym, że krążył w tę i z powrotem.
– Wszystko w porządku. – Miałam nadzieję, że nie zauważył mojego drżącego uśmiechu. Jego wzrok zjechał z mojej






