Tamtej nocy nie mogłam spać. Płakałam i płakałam, aż zabrakło mi łez, a mimo to sen nie nadchodził. Udręka skręcała mi wnętrzności, a tępy ból uderzał w serce w regularnych odstępach. W końcu usiadłam na łóżku i wpatrywałam się przez okno w nocne niebo, zastanawiając się, kiedy to wszystko się skończy, z nadzieją na choć chwilę wytchnienia od wszystkich nieszczęść mojego życia.
– Marchewka! – Ktoś






