– Coś ukrywasz – powiedział do mnie Killian tamtej nocy. Wrócił wcześnie akurat tego dnia, kiedy wolałam myśleć, niż rozmawiać.
– Co niby ukrywam? – udawałam, że nie rozumiem, o co mu chodzi.
– A skąd mam wiedzieć? Unikasz nawet mojego wzroku. – Jego słowa zabrzmiały jak wyrzut, ale milczałam jak zaklęta. – Amethyst. – Ten ton, brzmiący jednocześnie na niezadowolony i zniecierpliwiony, złamał mnie






