Patrzyliśmy w milczeniu, jak zaśmiała się wymuszenie, a potem zaszlochała.
– Seth... mój dobry chłopiec... wiedziałam... wiedziałam, że nie był szczęśliwy, ale co ja zrobiłam... ciągle go naciskałam i w końcu... w końcu uznał, że ma dość. – Otarła kąciki oczu. – Jeśli ktoś go zabił, to ja. Pchnęłam go w objęcia śmierci.
– Ale on tego nie zrobił – mruknęłam, patrząc, jak ta dumna kobieta odwraca si






