Lorenzo siedział odchylony na wózku inwalidzkim, z zestawem słuchawkowym na głowie i kontrolerem w rękach. Zaparkowaliśmy tak, żeby nie być widocznymi zza opuszczonego budynku. Wyciągając jednego z dwóch dronów, które Lorenzo ze sobą zabrał, zrobił dla nas rozpoznanie, zanim narazilibyśmy się na śmieszność, wchodząc tam na ślepo.
Słychać było szum drona, a Keenan otworzył drzwi, łapiąc go, gdy ten






