**Punkt widzenia Ashtona**
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, wjeżdżając na terytorium watahy Sawyera, była olbrzymia liczba wojowników stojących na granicy i oczekujących nas.
To nie był tylko Clark — jego postać była nie do pomylenia, stał wyprostowany i pewny siebie przed pozostałymi, otoczony całym oddziałem strażników. Mój puls skoczył mieszanką ulgi i adrenaliny.
Wyglądało na to, że zdążyliśm






