**Punkt widzenia Sawyera**
Lina szarpnęła gwałtownie, wyrzucając moje ciało do przodu. Kolana ugięły się pode mną, ale zmusiłem nogi do dalszego ruchu, ledwo dotrzymując tempa pojazdowi, który wlókł mnie przez terytorium watahy. Każdy mięsień płonął, a oddech przychodził krótkimi, bolesnymi chrapnięciami. Pot mieszał się z krwią, ściekając po mojej twarzy i szczypiąc w otwarte rany na ciele. Moje






