Cisza między nami była komfortowa, gdy opuszczaliśmy dom watahy, trzymając się za ręce.
Nikt nie odważył się odezwać ani zagrodzić nam drogi; po prostu się gapili.
Kiedy dotarliśmy do holu, byłam zaskoczona, widząc czekającego na nas Alfę Malika.
Skinął głową z szacunkiem, gestem, który mnie zdziwił, zwłaszcza po tym wszystkim, co zaszło. Jego partnerki, Luny Violi, nie było z nim, prawdopodobnie






