W łagodnym blasku świtu Iris powoli się budziła, otoczona ciepłem. Uświadomiła sobie, że spoczywa oparta o Astarotha, kołysana w jego ramionach… w wannie?
Jego uścisk był delikatny, a zarazem zaborczy; ramiona oplatały ją od tyłu. Ziewnęła cicho, wtulając się z powrotem w jego pierś, z wciąż zamkniętymi oczami chłonąc tę chwilę.
– Dlaczego tu jesteśmy? – mruknęła półprzytomnie, opierając głowę o j






