PERSPEKTYWA DEVONA:
Nietrudno było wyczuć zapach, który przylgnął do tej niewolnicy. A właściwie dwa zapachy. Jej własny, który był, trzeba przyznać, całkiem ponętny. I ten drugi, który mieszał się z jej wonią. Bardzo znajomy zapach, żeby być precyzyjnym.
Zauważyłem go na przyjęciu urodzinowym, kiedy przykucnąłem przed nią. I wiedziałem, że muszę się sam przekonać. To był jedyny powód, dla którego






