POV SABRINY
Cofnęłam się w panice. Dzbanek wyślizgnął mi się z rąk i upadł na podłogę. Narobił takiego hałasu, że jeszcze bardziej skołatało mi to nerwy.
– Znowu? – powiedział Devon z irytacją. – Do cholery! Co z tobą jest nie tak?
– Przepraszam! – Ukłoniłam się. – Zaraz to posprzątam, jeśli pozwolisz. – Odwróciłam się, żeby odejść, szczęśliwa, że uniknęłam kuli.
– Zaczekaj. – Zawołał Zayn. Zamarł






