Perspektywa Xandera:
Ledwie przekroczyłem próg imprezowej areny, poczułem silne ramiona, które zamknęły mnie w uścisku.
– Udało ci się dotrzeć! – rozległ się radosny męski głos. – Już się martwiłem, że okłamałeś matkę.
Zesztywniałem na ten nieproszony dotyk. – Możesz mnie już puścić – powiedziałem. Taryn i jej dzieci najwyraźniej podzielali ten sam brak zrozumienia przestrzeni osobistej.
Odsunął s






