Perspektywa Xandera:
– Ktoś niezwyciężony?
– Tak. Ona może nawet… nie, nieważne. Ona dorównuje twojej mocy.
Mój Boże. Wreszcie paranoja Acherona nabrała sensu. Jeśli on o tym wiedział, to doskonale tłumaczyło, dlaczego chciał się jej pozbyć. To wyjaśniałoby, dlaczego nic w niej się nie zgadza.
– Czy próbowała cię skrzywdzić? – zapytała Taryn. Zanim zdążyłem odpowiedzieć, cicho się zaśmiała. – Nie






