Perspektywa Sabriny
Po dniu, który wiódł się leniwie ku końcowi, król i ja poszliśmy na spacer po ogrodach. Szliśmy ramię w ramię, nasze dłonie ocierały się o siebie, ale się nie dotykały.
– Lord Acheron dał mi dzisiaj wody – powiedziałam, przerywając ciszę między nami.
– Czy była zatruta?
– Dokładnie o to go zapytałam! Ale na szczęście nie była.
– Hmm.
Odwróciłam się do niego. Jego wzrok był utkw






