PERSPEKTYWA SABRINY:
Stałam jak wryta, zamarła w bezruchu. Zarówno Devon, jak i Marcel patrzyli na mnie, każdy z nich wołał do mnie. Chcą, żebym wybrała?
Strach ścisnął mi serce i nie mogłam się ruszyć.
"Sue!" Devon wykrzyknął moje imię. Marcel zamachnął się mieczem na jego głowę, ledwo uskoczył, a czubek broni musnął jego policzki. "Ty pieprzony bękarcie!" Wykrzyczał do Marcela.
"Bękart?! Tylko c






