Nie! To nigdy nie miało się tak potoczyć.
Bez ostrzeżenia Rebecca rzuciła się na Olivię, a w jej głosie słychać było narastającą panikę. – Olivio, proszę, zostań! Nie chcę iść do więzienia!
Z ust Olivii wyrwał się zimny śmiech. – Nie martwiłaś się więzieniem, kiedy trułaś Hailey, prawda? O, racja! Użyłaś mnie jako kozła ofiarnego. Naprawdę myślałaś, że możesz siedzieć z założonymi rękami i wyjść z






