Pani Lois westchnęła cicho, słysząc, jak Daniel zamyka drzwi od środka na klucz. Czuła dla niego ogromne współczucie. Stała w rogu schodów, obserwując ich wcześniej.
Był zraniony. Ale cóż, nie wszystko, co wydaje się przeznaczone, faktycznie takie jest.
Czasami los bywa okrutny – pomyślała ze smutkiem. Wypuściła głośno powietrze i miała już wejść do swojego pokoju, gdy zobaczyła Rię wychodzącą od






