Katherine:
– Więc ten człowiek nawet nie pofatygował się, by się z tobą ożenić – zakpił Jacob, gdy wpatrywałam się w ten „ślubny” rekwizyt, który rzekomo miał być więzią naszego związku. Jedyna rzecz, jaką wyniosłam z tego głupiego okresu bycia z Enzem. – A ty wciąż przy nim tkwiłaś? Jestem ciekawy, na co czekałaś?
– To nie twoja sprawa – odparłam, na co Jacob prychnął.
– Jak więc zdobyłaś to nazw






