Alaria:
– Mamo…
– Cii, kochanie – powiedziałam, chcąc uspokoić syna.
Cholera, kogo ja próbowałam oszukać? W tej chwili nawet ja potrzebowałam zapewnienia, co się stanie.
– Alario, idź – powiedział Enzo, zaskakując mnie.
– Enzo…
– Idź i ratuj siebie oraz Ashtona. Ja będę wiedział, jak…
– Nie – przerwałam mu, gdy moje oczy napotkały wzrok Damona. – Nie jestem ani głupia, ani naiwna. Wątpię, żeby poz






