Yasmin:
– Hej – powiedziałam, uśmiechając się do Leonarda, który wychodził z tunelu z trzema członkami watahy.
– Cześć, Yasmin – odpowiedział, kładąc dłoń na moim ramieniu i ściskając je delikatnie. – Potrzebujesz tu czegoś?
– Właściwie to przyszłam się z tobą zobaczyć. Powiedzieli mi, że zajmujesz się tunelami, i pomyślałam, że przyjdę cię odwiedzić. Wiesz, minęło sporo czasu, odkąd udało nam się






