Pół godziny później drzwi do prywatnego pokoju otworzyły się.
Na przodzie szła Madeleine, a za nią rodzina Braylenów.
Widząc, że Zoey wstała, Madeleine szybko podeszła i mocno ją objęła, a jej głos był pełen radości: "Zoey!"
"Madeleine."
Madeleine puściła ją i podniosła rękę, by uszczypnąć ją w policzki: "Schudłaś."
Zoey uśmiechnęła się: "Powiedziałaś to samo co mama."
"Po prostu schudłaś!" Madele






