Tang Ruochu była bliska płaczu, gdy oparła się o jego klatkę piersiową. Próbowała przekonać samą siebie, że to był tylko niefortunny wypadek.
Widząc, że jej ciało lekko drży, Lu Shijin powiedział niskim, zachrypniętym głosem: – Moja pani, nie martw się. Niczego ci nie zrobię.
Tang Ruochu przygryzła dolną wargę i skinęła głową. – Wiem.
Była po prostu trochę zdenerwowana, dlatego nie mogła powstrzym






