Lu Shijin ją puścił.
Zbliżył usta do jej ucha i powiedział swoim seksownym, zachrypniętym głosem:
– Kochanie.
Tang Ruochu leżała w jego objęciach niczym kałuża. Kiwnęła głową z zażenowaniem.
– Możemy wrócić do pokoju? Nie róbmy tego tutaj.
– Dobrze, jak sobie życzysz.
Położył dłonie na jej talii i wziął ją na ręce, po czym szybko wszedł po schodach do ich sypialni.
Drzwi pokoju zamknęły się powoli






