Po kolacji Lu Shijin zgłosił się na ochotnika do zmywania naczyń. Tang Ruochu zajęła się wycieraniem czystych talerzy.
Oboje nie rozmawiali, ciesząc się komfortową ciszą.
Tang Ruochu przechyliła głowę, patrząc, jak woda spływa po dłoniach jej męża. Jego palce były długie i wyraziste, niezwykle piękne.
Wydawało się strasznym marnotrawstwem, aby taka para rąk zmywała naczynia.
Był nawet gotów gotowa






