Reporterzy odeszli w niedowierzaniu.
Kiedy wszyscy reporterzy wyszli, Joshua spojrzał na Lunę chłodno. Rzucił leżącą obok chusteczkę. – Świetna gra.
Na te słowa Luna poczuła, jakby jej łzy były żartem. Wzięła chusteczki i otarła łzy. Powiedziała szyderczo: – Pańska gra też jest świetna, panie Lynch.
– Ja nie grałem. – Joshua spojrzał głęboko w oczy Lunie. – Przez chwilę widziałem w tobie Lunę G






