languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: Agnieszka Lewandowski8 sty 2026

Joshua zmarszczył brwi i kazał Nellie wyjść na zewnątrz. – Lucas, zabierz ją na deser.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, wszedł do łazienki.

Mimo że powiedział Nellie, że może sama wybrać sobie służącą, to wciąż była dzieckiem – jej zdolność oceny ludzi nie była tak ostra jak u dorosłych. Zmartwiony Joshua specjalnie wrócił do domu, żeby się przyjrzeć.

W łazience Luna posprzątała umywalkę i odwróciła się, tylko po to, by zauważyć, że na wieszaku są tylko białe ręczniki. Odwróciła się i otworzyła szafkę, żeby znaleźć różowy ręcznik i powiesiła go na wieszaku.

Nellie lubiła różowy.

Łazienkę wypełniała para i mgła, a jej smukła sylwetka przemykała po łazience w znajomy sposób, gdy była zajęta swoimi sprawami.

Jej postać i ruchy sprawiały, że Joshua czuł się, jakby śnił.

– Lulu… – wymówił mimowolnie to dwusylabowe imię, a Luna natychmiast zesztywniała.

Po chwili odwróciła się i spojrzała na Joshuę z uśmiechem na twarzy. – Dzień dobry, panie Lynch.

Nieznane rysy i głos kobiety sprowadziły go na ziemię.

– To ty?

Kobieta z wczorajszego wieczoru w domu towarowym.

Luna lekko się uśmiechnęła. – Dzień dobry, jestem Luna.

Jego brwi zmarszczyły się gwałtownie, gdy patrzył na nią podejrzliwie. – Jak masz na imię?

– Jestem Luna.

– Co? Luna? – zmrużył oczy.

Sekundę później jego ręka zacisnęła się wokół jej gardła, gdy wcisnął ją w lodowatą ścianę łazienki. – Chcesz powiedzieć, że twoje nazwisko rodowe to Gibson i jesteś Luną Gibson?

Spojrzał na nią chłodno i powiedział jadowitym tonem. – Wczoraj celowo na mnie wpadłaś, żeby ze mną porozmawiać, a dzisiaj jesteś tutaj jako niania mojej córki, ale nawet użyłaś imienia mojej żony? Kimś takim jak ty?

Luna nie mogła wydobyć z siebie słowa, bo jego uścisk na jej gardle ją dusił.

Szamotała się, ale w głębi duszy szydziła.

Wciąż pamiętał, że kiedyś była Luną Gibson.

Myślała, że zapomni o niej po tym, jak przez te kilka lat cieszył się życiem z Aurą jako para!

– Tato! – Drzwi do łazienki otworzyły się, gdy Nellie wbiegła w panice. Wyciągnęła swoje małe ramiona i pociągnęła Joshuę za nogę. – Puść ją! To boli! Jeśli ją skrzywdzisz, będę się czuła bardzo źle!

Dziewczynka była fizycznie słaba, ale jej głos był pełen złości i zmartwienia.

Joshua zawahał się, zanim ją puścił.

Gdy w końcu zaczerpnęła świeżego powietrza, Luna osunęła się na podłogę, łapiąc się za szyję i kaszląc.

– Wszystko w porządku? – Nellie podbiegła do niej i z niepokojem poklepała Lunę po piersi. – Bardzo boli? Zawołam lekarza!

Z tym odwróciła się i spojrzała na Joshuę gniewnie. – Idź po lekarza!

Lucas, który stał z boku, oblał się zimnym potem.

W Banyan City Joshua Lynch był jak bóg. Nawet większość starszyzny rodu Lynch nie odważyła się tak do niego mówić, a jednak ta mała dziewczynka wykorzystywała swoją tożsamość córki, by mówić do niego tonem, jakby był służącym lub niewolnikiem.

Joshua lekko zmarszczył brwi, odwrócił się i spojrzał na Lucasa. – Zawołaj lekarza.

Lucas zaniemówił.

– Nie ma takiej potrzeby.

Luna wzięła głęboki oddech, wstając. – Nie jestem aż tak delikatna, żeby potrzebować lekarza tylko z tego powodu.

Z tym podniosła wzrok i spojrzała na Joshuę. – Panie Lynch, mam na imię Luna. Lu-na. Przepraszam, że mam takie samo imię jak pańska była żona, ale nic na to nie poradzę.

– Co do incydentu w domu towarowym, to rzeczywiście wpadłam na pana przypadkowo. Co do zatrudnienia mnie…

Spojrzała na niego ze spokojnym spojrzeniem. – Chcę tylko pracy, w której jestem dobra, a tak się złożyło, że z małą księżniczką nadajemy na tych samych falach. Nie żywię wobec pana żadnych innych intencji. Mam nadzieję, że pan za dużo nie myśli.

Z tym Luna spuściła głowę, mówiąc cicho i łagodnie: – Myślałam, że poszliście na dół na deser?

Na wzmiankę o tym twarz dziewczynki skrzywiła się. – Desery tutaj są za słodkie. Nie lubię ich.

– Chcesz trochę ciasteczek?

– Tak!

– Upiekę ci.

– Dobrze!

Mała księżniczka złapała Lunę za kciuk i pociągnęła ją za sobą arogancko.

Gdy dotarły do drzwi, Nellie odwróciła się i spojrzała na Joshuę poważnie. – Tato, jeśli odważysz się jeszcze raz dotknąć cioci… Nie tylko ucieknę z domu, ale zgłoszę to na policję i powiem im, że jesteś brutalny i znęcasz się!

Joshua zmarszczył brwi, patrząc w kierunku dwóch dziewcząt – jednej starszej, drugiej młodszej – gdy wychodziły z pokoju.

– Daj mi wszystko, co mamy o Lunie.

– Tak jest, proszę pana. – Lucas skinął głową nerwowo, ale Joshua zawołał go, zanim zdążył odejść.

– To, jak wyglądałem przed chwilą… – Zawahał się. – Czy sprawi, że Nellie pomyśli, że jestem złym człowiekiem?

Córka, która pojawiła się znikąd, zarówno go zachwyciła, jak i zdezorientowała. Był zachwycony, gdy dowiedział się, że Luna żyje i że ma córkę, a jednak wciąż go to dezorientowało…

Nie miał pojęcia, jak wchodzić w interakcje z małą dziewczynką.

Chciał tylko poznać prawdziwą tożsamość kobiety, ale zapomniał, że musi zrobić dobre wrażenie na Nellie.

– Trochę tak… – Lucas otarł pot z czoła. – Mała księżniczka sama wybrała służącą spośród wielu innych. Widzę, że bardzo lubi Lunę…

Węzeł między brwiami Joshuy zacisnął się. Zirytowany wstał i zszedł na dół.

W małej restauracji na dole dziewczynka w różowej sukience księżniczki siedziała cicho, wpatrując się w kierunku kuchni.

– Na co patrzysz?

– Na moje ciasteczka. – Nellie oblizała wargi, mówiąc cicho i słodko. – Ciocia powiedziała, że ciasteczka muszą być w piekarniku jeszcze przez trzydzieści minut, zanim będziemy mogli je wyjąć.

Gdy jego córka wspomniała o Lunie, Joshua rozejrzał się po okolicy. – Gdzie ona jest?

– Kto?

Nellie przekrzywiła głowę na bok, wpatrując się w niego swoimi dużymi, wilgotnymi oczami. – Mówisz o cioci?

Na jej uroczą minę nie mógł się powstrzymać, wyciągnął rękę i pogładził ją po głowie.

– Tak, o niej.

– Ciocia, ona…

Nellie zacisnęła usta, zanim pociągnęła nosem i zaczęła płakać. – Cioci już nie ma!

Jej łzy lały się strumieniami, jakby odkręcono rury. – Powiedziała, że tata jej nie lubi, że mimo że bardzo potrzebuje pracy, nie chce żyć w podejrzeniach i upokorzeniach. Więc poszła do domu! Szloch, szloch, szloch, szloch!

Joshua zawahał się.

Kobieta… Po prostu tak odeszła?

Spuścił głowę, spojrzał na Nellie cicho i zapytał: – Chcesz, żeby wróciła?

– Tak!

Dziewczynka pociągnęła nosem. – Ale ciocia powiedziała, że dopóki tata nie przeprosi, nie powie, że ją źle zrozumiał, to nie wróci.

Z tym zacisnęła usta i powiedziała tonem pełnym zrozumienia. – Chociaż Nellie lubi ciocię, duma taty jest ważniejsza.

– Więc tato, możesz ugotować dla mnie dzisiaj obiad. Nie lubię jeść posiłków przygotowanych przez służących. Jem tylko te, które robią osoby, które lubię. W tym domu lubię tylko ciebie, tato.

Niebieskie żyłki na czole Joshuy pulsowały.

Chciała, żeby ugotował dla niej osobiście?

– Tato, jesteś taki przystojny i inteligentny. Mała sprawa, jak gotowanie, to dla ciebie pestka, prawda?

Dziewczynka zamrugała i spojrzała na niego poważnie.

Joshua zamilkł na dłuższą chwilę, i dopiero po długim czasie mężczyzna podwinął rękawy i wszedł do kuchni.

Gdy pochylała się nad małym stolikiem, Nellie potajemnie wyjęła swój telefon komórkowy i zrobiła zdjęcie mężczyźnie, który grzebał w kuchni. Następnie wysłała je Lunie.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki