languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Agnieszka Lewandowski8 sty 2026

– Tak, Blue Bay Villa. Należy do pana Lyncha.

Głos mężczyzny po drugiej stronie telefonu brzmiał podekscytowanie. – Mała Księżniczka desperacko potrzebuje kogoś do pomocy przy kąpieli i wybrała panią spośród kilkuset kandydatów. Proszę przyjechać szybko!

Po tych słowach mężczyzna odłożył słuchawkę.

Luna zmarszczyła brwi, podnosząc głowę i spoglądając na Neila przed sobą. – To jest ta praca, którą mi znalazłeś?

Chłopiec skinął głową, podszedł do niej i chwycił ją za rękę. – Mamo, wiem, że wróciłaś z jakiegoś powodu. Łatwiej ci będzie zbliżyć się do Joshuy Lyncha w jego domu niż w biurze, nie sądzisz?

Luna westchnęła i wiedziała, że nie może nic ukryć przed tym bystrym urwisem. Uklękła. – Masz rację, ale...

– Mamo, nie martw się! – Neil spojrzał na nią swoimi jasnymi oczami. – Z Małą Księżniczką łatwo się dogadać!

Luna uśmiechnęła się bezradnie, umyła twarz i trochę się ogarnęła.

– Ach, gdzie jest Nellie? – zapytała, wkładając buty.

Nellie zawsze wybiegała z sypialni, żeby się z nią przywitać, gdy wracała do domu. Dlaczego Nellie tego nie zrobiła dzisiaj?

– Ach, jest zajęta oglądaniem bajek! Nie martw się, mamo, Nellie będzie bezpieczna pod moją opieką.

Luna nic więcej nie powiedziała, odwróciła się i wyszła.

Neil miał rację.

O wiele łatwiej było zbliżyć się do Joshuy pracującego w Blue Bay Villa niż w firmie.

Nie mogła przegapić tej okazji.

Jednak...

Kim była ta Mała Księżniczka?

Zanim wróciła do Banyan City, dokładnie przeanalizowała życie Joshuy, ale nie było tam wzmianki o takiej osobie.

Z głową pełną pytań Luna została wprowadzona do Blue Bay Villa przez służącego.

Sześć lat. W końcu wróciła do tej willi.

Małe drzewko, które posadziła w ogrodzie, wyrosło wysokie i silne. Wszystko w willi pozostało takie samo.

Wazon i obrazy, które osobiście wybrała, wciąż wisiały w tym samym miejscu, czyste, bez ani jednego pyłku kurzu.

Luna poczuła, jak emocje kłębią się i buzują w jej piersi, gdy na nie patrzyła.

– Mała Księżniczko, ona już jest! – Nagle zza jej pleców rozległ się pokorny i bezradny głos mężczyzny.

Luna odruchowo spojrzała za siebie.

Za nią Nellie patrzyła na nią z uśmiechem na twarzy, ubrana w różową sukienkę w stylu księżniczki i trzymająca w ramionach białego pluszowego misia.

Nellie?!

Spojrzała na dziewczynkę przed sobą, tak zszokowana, że ​​odebrało jej mowę!

Nellie subtelnie położyła palec na ustach, dając jej znak, żeby „była cicho”.

– Ta ciocia jest idealna. – Podskoczyła. – Cześć, ciociu, jestem Nellie!

Luna zmarszczyła brwi, ściszając głos. – Dlaczego tu jesteś?

– Wyjaśnię ci to za chwilę, mamo! – Jej jasna i delikatna rączka zacisnęła się wokół kciuka Luny. – Ciociu, chodźmy na górę, chcę kąpiel w mleku!

Z tymi słowami pociągnęła Lunę za sobą i poskoczyła po schodach.

– Zajmijcie się Małą Księżniczką!

Patrząc na znikającą postać kobiety, Lucas w końcu odetchnął z ulgą.

Z Małą Księżniczką trudniej było się dogadać niż z jej tatą. Męczył się przez całe popołudnie i w końcu znalazł pokojówkę, która odpowiadała jej gustom.

...

W łazience w pokoju dziecka Nellie leżała w wannie z wydętymi ustami. – Mamo – jęknęła – nie gniewaj się. Ten tatuś jest dla mnie całkiem miły... Nic nie wycierpiałam ani nic.

Luna masowała bolące skronie. – Muszę zadzwonić.

Nellie leżała na krawędzi wanny, wpatrując się w oddalającą się postać matki ze skrzywdzonymi oczami. Czy zrobiła coś złego? Dlaczego mama była taka nieszczęśliwa...?

– Neil. – Stojąc na balkonie, Luna mocno ściskała telefon i wycedziła jego imię przez zaciśnięte zęby. – To jest ta praca, którą mi znalazłeś?

Głos Neila dobiegł z drugiej strony telefonu i brzmiał nieco przepraszająco: – Spotkałaś już Nellie, mamo?

– Dlaczego chcesz, żeby Nellie uznała go za swojego ojca?

Wiedziała, że ​​jej najstarszy syn jest cichy, jej drugi syn jest bystry i sprytny, a jej córka jest urocza i posłuszna, ale nigdy nie spodziewała się, że Neil zrobi jej za plecami i zaaranżuje spotkanie Nellie z Joshuą!

– Mamo, to i tak się kiedyś stanie. – Neil westchnął. – Wiedziałem, że się zdenerwujesz, więc nie odważyłem się ci powiedzieć. Ale mamo, nie sądzisz... że Nellie jest do niego zbyt podobna? Nawet jeśli nikomu nie powiemy, zostajemy teraz tutaj, w Banyan City, a jego ludzie i tak ją zobaczą. On i tak się dowie.

Uścisk Luny na telefonie zacisnął się.

Chociaż niechętnie się do tego przyznawała, prawda była taka, że ​​Nellie bardzo przypominała swojego ojca, zwłaszcza oczami i brwiami...

Widząc milczenie Luny, Neil pospieszył ją przekonać: – Skoro i tak się dowie prędzej czy później, lepiej, żebyśmy pierwsi wyprowadzili cios. Przynajmniej teraz, gdy pojawiła się Nellie, będzie wiedział, że nie umarłaś, mamo. Co więcej, skoro Nellie jest z nim, to powstrzyma go przed poślubieniem kochanki.

Luna zamknęła oczy. – Czy zastanowiłeś się, co się stanie, jeśli odmówi oddania nam Nellie? Sama was wychowałam i nie chcę widzieć...

– Nie martw się, mamo. – Po drugiej stronie telefonu sześcioletni chłopiec uniósł palce, wskazał na niebo i przysiągł: – Jeśli w przyszłości będziesz chciała, żeby Nellie wróciła do domu, dopilnuję, żeby wróciła!

Luna gorzko się roześmiała i zakończyła rozmowę.

Neil był przecież jeszcze dzieckiem i nie rozumiał Joshuy. Wiele lat temu mógł skazać ją – kogoś, z kim dzielił łóżko każdej nocy – na śmierć z powodu romansu z Aurą.

Jeśli w przyszłości odmówi oddania Nellie... Nie śmiała nawet o tym myśleć.

W tym momencie nie mogła się ani ujawnić, ani zabrać Nellie. Wciąż miała sprawy do załatwienia.

Musiała improwizować.

Westchnęła i wróciła do łazienki.

Mała Księżniczka, która zachowywała się wyniośle i arogancko przed Joshuą, skończyła kąpiel, wytarła się i była w trakcie ubierania się.

Miała zaledwie sześć lat, a była taka dojrzała. Serce Luny lekko zabolało na ten widok.

Widząc wchodzącą Lunę, dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na nią ostrożnie. – Mamo, nie jesteś na mnie zła, prawda? – zapytała z niepokojem. – Neil powiedział... powiedział, że mogę ci bardzo pomóc...

Patrząc na załzawione oczy córki, Luna poczuła, że ​​jej serce się topi. Jak mogła ją jeszcze karcić?

Podeszła i pomogła Nellie się ubrać, po czym ją przytuliła. – Mama nie ma ci tego za złe. Bądź grzeczną dziewczynką. Nie możesz nazywać mnie mamą przy innych ludziach, ale jeśli coś się stanie, to ja jestem pierwszą osobą, do której idziesz, ok?

– Okej! – Nellie wyciągnęła ramiona i objęła cienkie ramiona Luny. – Jestem córką mamy, na zawsze i na zawsze. Nigdy o tym nie zapomnę.

Luna przytuliła córkę, powstrzymując łzy.

– Nellie.

Chwilę później zza drzwi dobiegł niski, magnetyczny głos mężczyzny. – To tata. Skończyłaś się kąpać?

Nellie podniosła głowę i spojrzała na Lunę. Luna skinęła głową i puściła ją.

– Skończyłam! – Mała Księżniczka wciągnęła głęboko powietrze i powoli wyszła z łazienki.

Drzwi pokoju otworzyły się.

Wysoki mężczyzna wszedł i natychmiast wziął Nellie w ramiona. Jego uścisk był ciepły i przytulny, a Nellie oparła głowę na jego ramieniu, cicho wzdychając.

Czy tak czuje się, gdy obejmuje tata?

Miała nadzieję, że jej bracia też będą mieli okazję to poczuć...

Mimo wszystko posiadanie taty nie było takie złe!

– Słyszałem od Lucasa, że ​​zatrudniłaś sobie służącą? – Joshua zmarszczył brwi, pytając cicho.

– Uh-huh. – Nellie skinęła głową, wskazując w kierunku łazienki. – Ciocia jest jeszcze w środku i jest bardzo, bardzo miłą kobietą! Tato, musisz się z nią dogadywać w przyszłości!

Luna, która była zajęta szorowaniem umywalki, lekko zmarszczyła brwi.

Dlaczego miała wrażenie, że... Nellie próbuje zeswatać ją z Joshuą?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Ściganie byłej żony nie jest łatwe | StoriesNook