W wynajętym mieszkaniu.
Luna oparła się o sofę z chłodnym uśmiechem na twarzy, patrząc na mężczyznę, który uwijał się w kuchni.
Kiedyś, gdy byli razem, ilekroć Joshua mówił, że jest głodny, wstawała, by mu gotować, bez względu na porę, nawet o drugiej w nocy.
On nigdy wcześniej nie gotował. Nigdy nawet nie wszedł do kuchni, a tu nagle gotował bardzo poważnie, wszystko dla Nellie, którą poznał niespełna dzień wcześniej.
Zamknęła oczy.
Wyglądało na to, że mógł gotować od dawna, ale nie robił tego, bo nie była warta jego wysiłku.
Na szczęście jego stosunek do Nellie był całkiem dobry.
Przynajmniej nie był tak bezduszny i bezwzględny, jak w stosunku do niej wtedy.
…
Willa Blue Bay.
Siedząc na krześle dla dzieci, Nellie przyglądała się żałośnie wyglądającym potrawom przed sobą i po cichu przysunęła ciasteczka, które upiekła Luna. "Nie jestem już bardzo głodna, tato, więc zjem tylko to."
Joshua zmarszczył brwi, patrząc na ciasteczka, które były tylko trochę większe od orzeszków ziemnych. "Czy to wystarczy?"
Nellie zacisnęła usta, zaniepokojona, że zmusi ją do jedzenia jego okropnego gotowania, i pospiesznie zakryła talerz. "Jestem tylko dzieckiem i nie jem dużo, więc to jest więcej niż wystarczająco!"
To powiedziawszy, mimowolnie spojrzała na czarne grudki na stole, a przez jej oczy przemknął błysk przerażenia.
Joshua odczytał każdy jej subtelny ruch i wyraz twarzy, a na jego twarzy pojawił się ślad irytacji.
Kilka minut później dziewczynka zjadła wszystkie herbatniki.
Odłożyła talerz, uśmiechnęła się i spojrzała na wysokiego mężczyznę. "Tato, idę na górę na drzemkę!"
Joshua wstał, podniósł ją i zaniósł na górę.
"Chcę posłuchać historii o małej syrence." Leżąc na małym różowym łóżku, duże, wilgotne oczy Nellie zamrugały do mężczyzny przy jej łóżku. "Tato, czy dobrze opowiadasz historie?"
Joshua przewertował książkę z bajkami. "Może."
Po chwili mężczyzna zmarszczył brwi i zaczął: "Dawno, dawno temu było morze, a w morzu żyła grupa pięknych syren..."
"Tato." Dziewczynka podniosła głowę, żeby na niego spojrzeć. "Brzmisz tak groźnie!"
Joshua był lekko zaskoczony.
Spróbował złagodzić swój zwykły chłodny i głęboki głos, więc znowu zwolnił: "Pewnego dnia mała syrenka..."
"Tato, nie wiesz, jak opowiadać historie?"
Dziewczynka zacisnęła usta, mamrocząc ze smutkiem: "Tato Nellie jest taki potężny, ale nie umie opowiadać historii..."
Joshua zamilkł, biorąc głęboki oddech. "Nie słuchajmy historii. Po prostu idź spać, dobrze?"
"Nie dobrze…"
Po policzkach Małej Księżniczki zaczęły spływać łzy. "Jeśli nie posłucham historii, będę miała koszmary..."
Serce Joshuy rozpłynęło się, gdy wpatrywał się w zapłakaną twarz dziewczynki.
Pieszczotliwie potargał włosy dziewczynki. "Pamiętam, że twoja mama nie lubi płakać. Ten twój zły nawyk, tak łatwo płaczesz, po kim to masz, hmm?"
Nellie wydęła usta. "Mama też lubi płakać. Kiedy byłam młodsza, za każdym razem, gdy budziłam się w środku nocy, widziałam, jak mama potajemnie ociera łzy."
Dziecinny głos dziewczynki uderzył go, jakby ktoś uderzył go w brzuch.
Wpatrywał się w nią oszołomiony, głosem lekko ochrypłym: "Twoja mama… Czy ona często płacze?"
"Tak."
Nellie zacisnęła usta. "Ale skoro tato powiedział, że mama nie lubi płakać, to może masz rację. Może mój zły nawyk tak łatwego płakania odziedziczyłam po tobie, tato!"
Joshua nie wiedział, czy się śmiać, czy płakać.
Powiedział bezradnie: "Tato nigdy nie płacze."
Nellie oparła się o zagłówek łóżka, splatając swoje małe rączki, jakby wahała się coś powiedzieć. Po chwili podniosła głowę, spojrzała na jego chłodną, kamienną twarz. "Kiedy mama odeszła od taty, czy wtedy nawet nie płakałeś?"
Joshua zesztywniał na jej słowa.
Spojrzał na nią wymownie, ale nic więcej nie powiedział.
Po chwili wstał: "Idź spać, mam jeszcze trochę pracy do zrobienia."
Nellie zacisnęła usta, a jej małe rączki chwyciły brzegi koca. "Ale tato…"
"Bądź grzeczna."
Mężczyzna otworzył drzwi, nie oglądając się za siebie. "Tato znajdzie odpowiednią osobę, która się tobą zaopiekuje."
To powiedziawszy, mężczyzna ruszył długimi nogami i odszedł.
Nellie leżała na małym łóżku, wiercąc się i obracając, zmartwiona i zdezorientowana.
Co mogła zrobić?
Wyglądało na to, że znowu rozzłościła tatę...
……
Luna przygotowała prosty lunch dla Neila; w ogóle nie miała apetytu.
Mimo że Nellie wciąż wysyłała jej wiadomości, że wszystko z nią w porządku, to był pierwszy raz, kiedy jej córka opuściła jej bok, i wciąż się o nią martwiła.
Po lunchu Neil wziął torbę i wyszedł. "Mamo, ciocia Anne czeka na mnie na dole. Idę teraz do szkoły!"
Luna skinęła głową, odprowadzając go na dół.
Neil zawsze był bystry. Przed powrotem zapisał się już na zajęcia z programowania specjalnie dla dzieci. Centrum było w pobliżu szpitala Anne, więc zabierała go w drodze do pracy.
Luna czuła się bezpiecznie, oddając syna Anne. W końcu przeszły razem sytuacje życia i śmierci.
Po odprowadzeniu Neila Luna wróciła do domu i pozmywała naczynia, ale gdy tylko skończyła, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Wprowadziła się dopiero wczoraj. Kto by ją odwiedził? Czy Neil o czymś zapomniał?
Westchnęła bezradnie i otworzyła drzwi, narzekając: "Kiedy w końcu będziesz mógł..."
Słowa zamarły jej w gardle, gdy tylko drzwi się otworzyły - na zewnątrz stał wysoki mężczyzna.
Joshua miał na sobie szary prochowiec. Wydawał się wyniosły i obojętny.
"Dzień dobry."
W przeciwieństwie do apodyktycznej postawy, którą okazywał w Willi Blue Bay, był zaskakująco spokojny. "Pani Luno, chciałbym z panią porozmawiać."
Luna skrzyżowała ramiona na piersiach i oparła się o drzwi, a jej oczy spokojnie przemknęły po jego twarzy. "O czym?"
Korytarze wynajmowanego mieszkania były ciasne i ciemne, a wilgotny zapach unoszący się w powietrzu sprawiał, że Joshua czuł się bardzo nieswojo.
Mężczyzna lekko zmarszczył brwi. "Możemy porozmawiać w środku?"
"Nie." Luna zmieniła pozycję, blokując go. "Panie Lynch, cokolwiek ma pan do powiedzenia, proszę to powiedzieć tutaj.
"Jestem samotną kobietą i myślę, że lepiej, żeby pan nie wchodził, na wypadek, gdyby pan próbował powiedzieć, że knuję przeciwko panu."
Joshua mocno zmarszczył brwi na jej słowa.
Była pierwszą kobietą, która odważyła się z nim tak rozmawiać, a tą kobietą była pokojówka, która zgłosiła się, by pomóc mu w opiece nad córką!
W normalnych okolicznościach odwróciłby się i odszedł bezpośrednio, ostrzegając ją, z kim ma do czynienia.
Niestety, okoliczności były inne.
Wciąż pamiętał, że kobieta przed nim była ulubienicą Nellie, więc powiedział ponownie obojętnie: "Luno, zostałaś zatrudniona. Od teraz będziesz kontynuować opiekę nad codziennym życiem Nellie."






