Na wzmiankę o jej najstarszym synu, serce Luny przeszył ból.
Uśmiechnęła się gorzko. "Ktoś się nim tam opiekuje. Tym razem możemy zostać trochę dłużej."
Musiała załatwić kilka spraw.
Sześć lat temu Joshua i Aura spiskowali, by ją zabić, mimo że była w trzecim miesiącu ciąży. Po ogłoszeniu publicznie wiadomości o jej "śmierci", Aura bezwstydnie przedstawiła nawet jej rzekomy testament jako dowód na to, że popełniła samobójstwo.
Powodem jej domniemanego samobójstwa miała być zdrada Joshuy i poczucie winy.
Absurd. Prawdziwy zdrajca żył szczęśliwie, podczas gdy ona musiała nosić piętno oszustki nawet po "śmierci". Za wszystko, co jej zawdzięczali, zapłacą krwią!
Oczywiście, był też grób Nigela...
Kobieta ciężko westchnęła, zwracając się do Anne. "Jak tam z tą ofertą pracy, o którą cię prosiłam?"
Anne wyglądała na nieco zakłopotaną. "Poprosiłam kogoś, żeby się tym zainteresował, ale na razie w Lynch Group nie ma żadnych wolnych stanowisk, z wyjątkiem..."
"Z wyjątkiem sprzątaczki."
Usta Luny wykrzywiły się w uśmiechu. "W takim razie zostanę sprzątaczką."
"Jak możesz to zrobić?" Anne doskonale rozumiała trudności, przez które Luna przeszła w ciągu ostatnich kilku lat.
Sześć lat temu walczyła o przetrwanie po wypadku. Czekała, aż urodzą się jej trojaczki, zanim rozpoczęła operację plastyczną i fizjoterapię, a potem zaczęła nowe życie.
Ostatecznie stała się znaną projektantką biżuterii w Europie, ale nagle zrezygnowała ze sławy i chwały i ogłosiła przejście na emeryturę, wracając do Banyan City pod swoim własnym nazwiskiem...
A teraz chciała pracować w Lynch Group jako sprzątaczka?
"Właściwie w Banyan City jest mnóstwo odpowiednich dla ciebie stanowisk, poza Lynch Group..."
Luna pokręciła głową. "Chcę dołączyć tylko do Lynch Group."
...
Mieszkanie, które Anne znalazła dla Luny, należało do jej krewnego i stało puste przez cały rok. Nie było daleko od centrum miasta i było dość przestronne, z trzema pokojami i salonem.
Luna i jej dwoje dzieci weszli do mieszkania i spędzili pół dnia na sprzątaniu i porządkowaniu, a kiedy skończyli, było już popołudnie.
"Neil, zaopiekuj się siostrą. Idę kupić artykuły codziennego użytku." "Okej!"
Po tym, jak drzwi zamknęły się za nią, dwoje dzieci pospieszyło włączyć laptopa, na którym odtwarzano wywiad z Joshuą.
"Neil, czy to tatuś?" Nellie przytuliła swojego futrzanego misia do piersi i ugryzła się w wargę. "Masz rację, z nas trojga, on wygląda najbardziej podobnie do mnie."
"Tak." Neil podniósł oczy, spojrzał na mężczyznę na ekranie i zmrużył oczy. "Pamiętasz, czego cię uczyłem?"
"Tak!" Nellie skinęła głową, zacisnęła pięści, a jej uroczy, dziecinny głos zabrzmiał poważnie, gdy mówiła: "Będę grać najlepiej, jak potrafię!"
...
Po wyjściu z sąsiedztwa Luna zatrzymała taksówkę do najbliższego domu towarowego.
Kiedy kierowała się do kasy, usłyszała znajomy kobiecy głos: "Nie spodziewałam się, że wszyscy będą tak zainteresowani moim i Joshuy ślubem."
Głos dochodził z dużego ekranu przed sklepem.
Na ekranie Aura tłumaczyła łagodnie: "Oboje jesteśmy teraz skupieni na naszych karierach i nie mamy czasu na ceremonię ślubną."
Prowadzący również się roześmiał. "To prawda. Wszyscy wiedzą, że jesteście razem z panem Lynchem od ponad pięciu lat. Wasze uczucia są głębokie i szczere..."
Palce Luny zacisnęły się na uchwycie wózka.
Sześć lat temu, w testamencie, który sfałszowali, poprosiła Joshuę, aby poślubił Aurę i opiekował się nią na zawsze. W ten sposób zaręczyli się, otwarcie i uczciwie. Serce Luny zabolało wbrew jej woli na tę myśl.
Mimo że ją zdradzili, byli na tyle bezwstydni, by wymyślić tak szlachetnie brzmiącą wymówkę, podczas gdy ona musiała żyć, ukrywając swoje prawdziwe imię i tożsamość.
Tak bardzo pogrążyła się w myślach, że wózek, który pchała, zderzył się z kimś.
"Przepraszam..." Podniosła głowę, ale zanim zdążyła dokończyć zdanie, ostatnie słowo umarło jej w gardle.
Mężczyzna przed nią był wysoki, przystojny, dostojny, ale nieco arogancki.
Minęło sześć lat, odkąd widziała go po raz ostatni. Wydawał się jeszcze zimniejszy, a jednocześnie bardziej dojrzały i męski. Jej palce, które trzymały uchwyt wózka, zaczęły blednąć.
Nigdy nie spodziewała się, że wpadnie na niego w momencie powrotu do domu.
Joshua spojrzał na nią chłodno kątem oka. "Nie patrzysz, gdzie idziesz?"
Sześć lat temu rany na jej twarzy były poważnie zainfekowane z powodu upadku do morza podczas wypadku, stając się stanem zapalnym i ropiejąc. Nie miała innego wyjścia, jak poddać się operacji plastycznej twarzy.
Jej twarz stała się niemal idealna, zaprojektowana przez najlepszych chirurgów plastycznych. Pomijając Joshuę, siedziała nawet przed lustrem przez wiele godzin każdego dnia, w ciągu pierwszych dwóch lat po operacji plastycznej, aby upewnić się, że twarz, która na nią patrzy, jest naprawdę jej.
"Przepraszam." Luna wzięła głęboki oddech i uspokoiła swoje szalejące emocje. "Panie Lynch, za bardzo zagłębiłam się w wywiad z pańską narzeczoną i przypadkowo na pana wpadłam."
Mężczyzna zmarszczył brwi. "Rozpoznajesz mnie?"
"Jest pan tak sławny. Jak mogłabym nie rozpoznać?"
Luna uśmiechnęła się lekko. "Aby spełnić obietnicę złożoną byłej żonie, zgodził się pan opiekować jej siostrą na zawsze. To stało się głośną historią w Banyan City."
Oczy Joshuy pociemniały lekko. Z daleka widział ją od tyłu.
Ta kobieta, od jej figury, przez sposób chodzenia, aż po nawyk przeczesywania włosów palcami, była identyczna jak Luna!
Dlatego podszedł do niej nieświadomie. Chciał spojrzeć na jej twarz, ale wyglądało na to, że ta kobieta ma tylko podobną figurę jak ona. To nie tylko jej twarz i głos; nawet jej osobowość była zupełnie inna!
Luna była kiedyś łagodna i posłuszna. Nie rozmawiałaby w ten sposób.
"Joshua!" Za nim rozległ się kobiecy trel Aury.
Po chwili podbiegła jak mały ptaszek lecący do matki i zaczepiła ramię o Joshuę. "Co robisz?"
"Nic."
Odwrócił się i odszedł z Aurą. "Kupiłaś wszystko, czego potrzebowałaś?"
"Tak!"
Zakotwiczona na miejscu, Luna obserwowała, jak oboje odchodzą, czując chłód w sercu.
...
W domu Luna przygotowała wystawną kolację dla swoich dwojga dzieci. Chociaż uśmiech nieustannie gościł na jej twarzy, Neil i Nellie wyczuwali, że coś jest z nią nie tak.
Po kolacji Neil wrócił do swojego pokoju i włamał się do systemu monitoringu domu towarowego. Zmrużył oczy, obserwując, jak mężczyzna śledził jego matkę przez jakiś czas, zanim na nią wpadł.
W końcu spotkała tego drania, a on przyprowadził swoją kochankę do domu towarowego!
Nic dziwnego, że mama nie uśmiechała się po powrocie do domu.
Chłopiec ugryzł się w wargę. Następnie odwrócił się, wyszedł z pokoju i wcisnął się do pokoju swojej siostry. "Zaczynamy naszą misję jutro!"
...
Wczesnym rankiem następnego dnia Luna przygotowała śniadanie. "Neil, Nellie, czas na śniadanie!"
"Nellie późno w nocy oglądała kreskówki. Nie przeszkadzaj jej, mamo" - powiedział Neil, ziewając i wychodząc z sypialni. "Och, prawda, mamo, nie idziesz na pocztę odebrać naszych rzeczy?"
Luna skinęła głową. "Pójdziemy, jak tylko oboje skończycie śniadanie."
Przebywali za granicą przez sześć lat i wiele ich rzeczy musiało zostać wysłanych z powrotem. Wczoraj dzwonili do niej z poczty, żeby odebrać jej rzeczy.
"Może po prostu pójdziesz teraz?" - odezwał się ozięble Neil, jedząc. "Nie jesteśmy już pięcioletnimi dziećmi."
Luna bezradnie westchnęła, ale i tak wzięła płaszcz i wyszła. Mimo że mieli tylko sześć lat, czasami byli bardziej dojrzali od niej.
Po upewnieniu się, że Luna wyszła, Neil wślizgnął się do swojego pokoju, spojrzał na nagranie z monitoringu na swoim laptopie i wymamrotał do telefonu: "Nellie, jesteś już na miejscu?"






