Słysząc to, twarz Yannie momentalnie pobladła.
Przygryzła nerwowo wargę, spuściła głowę i powiedziała z nutą żalu: — Dziecko…
Pociągnęła nosem i rzekła grubym, nosowym głosem: — Dziecko… zmarło zaledwie kilka minut po narodzinach.
Luna westchnęła, słysząc te słowa, i wyciągnęła ręce, by przytulić biedną dziewczynę. — Dokładnie rozumiem, co czujesz.
Tamtej feralnej nocy dwa miesiące temu ona równie






