Joshua zmarszczył brwi, przenosząc wzrok z kamerdynera na Kate. W końcu wybuchnął śmiechem.
– W porządku, nie musicie już szukać. Po prostu wracaj do domu.
Luna, po drugiej stronie słuchawki, przewróciła oczami.
– Co masz na myśli, mówiąc „wracaj”? Zadzwoniłam, bo chciałam, żebyś mi pomógł. Jeśli nie masz zamiaru tego robić, to trudno, ale dlaczego każesz mi wracać?
– To dlatego, że... – Joshua wy






