Alec wszedł do środka zamaszystym krokiem. Jego pełen niepokoju wzrok spoczął na Jenny. Zamarł oszołomiony na dłuższą chwilę, po czym w końcu oprzytomniał.
"Nic ci nie jest?" – zapytał głosem przesiąkniętym troską.
Jenny była zszokowana i zapytała z niepewnością: "Jesteś tu ze względu na mnie?"
Twarz Aleca natychmiast sposępniała. "A jak myślisz, przyjechałem tu na wakacje?"
Jenny uśmiechnęła się






