Profesjonalna ekipa ratunkowa działała błyskawicznie, usuwając skały i gruzy, odsłaniając zarysy dawnego wyglądu szkoły.
– Tutaj jest! – krzyknął ktoś przeraźliwie. Wszyscy, włączając w to Jenny, rzucili się w tamto miejsce. Szybko zdała sobie sprawę, że na nic się tu nie przyda, więc mogła jedynie czekać w milczeniu na uboczu, obserwując, jak wynoszą Aleca spod gruzów.
– Panno Walter! – krzyknął






