Opierając się o wezgłowie łóżka, Alec rzekł z nutą rezygnacji: – Chciałem tylko upewnić się, że bezpiecznie dotrzesz do szpitala. Dlatego pojechałem za tobą. Nigdy nie przypuszczałem, że...
Nie od razu zauważył samochód Marigold. Dopiero gdy ta była o włos od potrącenia Jenny, uświadomił sobie, że coś jest nie tak. Bez cienia wahania wjechał w jej samochód, by nie dopuścić do zderzenia z Jenny.
–






